
Jest! Po szumnych zapowiedziach i kilku latach oczekiwania użytkownicy Maców mogą cieszyć się z oficjalnego komunikatora Gadu Gadu. Czy warto było czekać?
Uruchamiając betę po raz pierwszy, użytkownik musi dokonać „aktywacji” poprzez wypełnienie formularza rejestracyjnego podając swoje imię, nazwisko i/lub nick oraz wiek. Nie obędzie się również bez podania danych o naszym wykształceniu i zawodzie, bez tego nie mamy co liczyć na kolejny krok. Rozumiem, że te dane są niezbędne do statystyk oraz dla reklamodawców, ale szkoda, że nie wprowadzono tutaj dobrowolności, bo ile z wymuszonych odpowiedzi będzie zgodnych z prawdą? Oczywiście musimy wyrazić zgodę na przetwarzanie naszych danych i przesyłanie ofert handlowych etc.
Jeśli już przebrniemy przez pierwszy etap, to pozostaje nam jedynie zalogowanie się na swoje konto, wówczas ujrzymy główne okno listy kontaktowej. Całość sprawia dobre wrażenie, podoba mi się minimalistyczne podejście programistów do tematu. Estetom na pewno się spodoba.
Pamiętać trzeba, że mamy do czynienia z betą i jest to wersja jeszcze rozwojowa, lecz mam nieodparte wrażenie, że programiści zrobili porta wersji windowsowej, jak najmniejszym nakładem sił (bo ma być), próżno szukać systemowego UI, belek macowych, buttonów.

Z innych niedociągnięć można wymienić brak możliwości zmiany wielkości listy kontaktów, gdy ich liczba wynosi do pięciu, możliwości przełączania się między profilami oraz…ta ikona w menu barze.
Podsumowując nowi użytkownicy Maców wypisujących w Google „GG na Maca” na pewno będą zadowoleni, starzy wyjadacze pozostaną przy adium i innych.




